Wykorzystując wakacyjną przerwę od półmaratońskich startów wybrałem się do podsiedleckiego Wiśniewa, gdzie już od kilkunastu lat organizowany jest Bieg z Wisienką w tle. W tym roku w trochę nowej odsłonie i z większym rozmachem. Muszę przyznać, że kompletnie nie planowałem tego startu. Postanowiłem jednak skorzystać z zaproszenia zaprzyjaźnionych organizatorów, po pierwsze aby zmobilizować się trochę jakimś mocniejszym akcentem do przygotowań do jesiennych półmaratonów, a po drugie wiedziałem, że będzie to doskonała okazja by w jednym miejscu spotkać wielu często niewidzianych od dawna biegowych przyjaciół.

Do Wiśniewa wybrałem się rowerem. To raptem kilkanaście kilometrów. Wiedziałem, że będzie ciężko o dobry wynik. Przez cały tydzień miałem urlop, co skwapliwie starałem się wykorzystać na aktywności sportowe. Brakowało więc mi świeżości. Dodatkowo wiedziałem, że po kilkutygodniowej przerwie zaczynałem dopiero walkę o lepszą formę i nie była ona na najwyższym poziomie. Trudno więc było cokolwiek oczekiwać, zwłaszcza, że w staraniach o dobry rezultat nie pomagały na pewno, ani trudna crossowa trasa, ani tym bardziej upalna pogoda.

Wystartowałem jednak dość ambitnie. Już pierwszy kilometr sprowadził mnie jednak na ziemię. Ukończyłem go w czasie 4:10. Było to tempo dla mnie zdecydowanie za szybkie. Musiałem zwolnić i każdy z trzech kolejnych kilometrów pobiegłem około pół minuty wolniej. Mimo, że biegłem w tempie, którym jeszcze nie tak dawno biegałem przecież półmaratony to nie czułem się najlepiej. Ostatni kilometr to powrót do miejsca, w którym zaczynaliśmy na tutejszym stadionie. Kończyła go pętla po bieżni. Udało się wykrzesać jeszcze odrobinę sił, by pobiec go trochę szybciej i zakończyć mocniejszym finiszem. Ostatecznie do mety dobiegłem na osiemnastym miejscu w siedemdziesięcioosobowej stawce z czasem 23:22.

Z ogólnego wyniku jestem generalnie zadowolony. Mniej z aktualnej dyspozycji. Wystarczył luźniejszy miesiąc, by forma trochę uciekła. Na szczęście jest jeszcze trochę czasu, by poprawić ją przez zbliżającymi się półmaratonami, których w tym roku planuję jeszcze, co najmniej siedem. Po biegu czekało mnie jeszcze to najprzyjemniejsze w tego typu małych kameralnych zawodach, czyli delektowanie się smakołykami i długie rozmowy, nie tylko o bieganiu. Generalnie, mimo że tego biegu nie planowałem to jednak cieszę się, że się na niego wybrałem i był to naprawdę miło spędzony czas.

2025.07.26 Wiśniew 5km: XII BIEG Z WISIENKĄ W TLE – 23:22
Zdjęcia: własne / Jacek Giereło / SportSiedlce.pl