Nocne Bieganie

      Mam już trochę tych półmaratonów na koncie i niewątpliwie zasadą, która towarzyszy mi w zaliczaniu kolejnych jest to, że wybieram jedynie te asfaltowe z atestowaną trasą. Do tej pory zrobiłem tylko jeden wyjątek, gdy w 2019 roku wraz z kolegami z nowej pracy w ramach integracji postanowiłem pobiec Półmaraton Puszczy Kampinoskiej. Teraz pojawiło się co najmniej kilka powodów by zrobić odstępstwo od tej zasady ponownie. Po pierwsze to jubileuszowy, urodzinowy półmaraton organizowany przez mojego wieloletniego kolegę Tomka, który postanowił sobie zrobić prezent na swoje pięćdziesiąte urodziny i pobiec pięćdziesiąty półmaraton. Po drugie mam wiele sentymentu do miejscowości Skórzec, w której mam wielu bliższych lub dalszych kolegów i koleżanek, i w której to często bywałem na różnych zawodach. Po trzecie byłby to dobry trening i przetarcie przed sześcioma innymi, tym razem już asfaltowymi półmaratonami, które czekają mnie jeszcze w tym roku na przełomie lata i jesieni. Wszystko to złożyło się na decyzję o tym, by moim 89 półmaratonem stał się SKÓRZECKIE NOCNE BIEGANIE – 50 PÓŁMARATON TOMKA SKÓRY. Tymi zawodami rozpocząłem także czwartą setkę swoich biegów w życiu, bo to moje zawody numer 301.

      Start tym razem dopiero wieczorem. Do Skórca wybrałem się rowerem. Ode mnie z domu w Siedlcach to raptem piętnaście kilometrów. Gdy na zegarze wybiła 18:30 wystartowaliśmy. Szczególnych oczekiwań co do rezultatu nie miałem. Bieg urodzinowy to i oczekiwania bardziej towarzysko-imprezowe. Zaczałem jednak dość szybko w tempie poniżej pięciu minut na kilometr. Biegliśmy wówczas w kilkuosobowej grupie. Wkrótce jednak dotarło do mnie, że na tej naprawdę trudnej wymagającej piaszczystej trasie w takim tempie będzie dla mnie zbyt szybko. Od trzeciego kilometra zwolniłem, a i tak biegło mi się już ciężko. Na piątym kilometrze zaliczyłem upadek. Na polnej piaszczystej drodze zagapiłem się i zaczepiłem o wystajacy z ziemii kamień i tylko poczułem jak nakrywam się nogami. Liczyłem się z tym, że może mi się to przydarzyć, ale spodziewałem się tego raczej pod koniec biegu, gdy zmęczenie będzie już naprawde duże, a na niebie zapanuje zmrok.

      No cóż.. szybko przypomniałem sobie, że na takiej trudnej polnej i leśnej nierównej nawierzchni trzeba być bardziej czujnym i wyżej podnosić nogi, choć niewiele brakowało, aby na kolejnych kilometrach historia znowu się powtórzyła. Po pięciu kilometrach miałem minutę zapasu względem wyniku 1:50. Po dziesięciu było to ciagle jeszcze czterdzieści pięć sekund. Od tej pory jednak było już jednak jedynie  kwestią czasu, że i ten zapas zostanie przez mnie wkrótce roztrwoniony. Stało się to po trzynastym kilometrze. Choć zrobiło się juz trochę chłodniej to biegło mi się coraz ciężej. Wyprzedziło mnie kilka osób. Przez chwilę starałem się dotrzymywać im kroku, ale generalnie brakowało mi determinacji, sił i ostatecznie w zasadzie cały dystans musiałem już biec samotnie. Wkrótce zrobiło się ciemno, a do mety zostało mi jeszcze ze dwa kilometry. Na szczęście mimo zmroku i ograniczonej widoczności nie przydarzyło się już nic nieoczekiwanego i do mety dotarłem z wynikiem 1:52:34. Potem już tylko miłe rozmowy, tort, życzenia i powrót do domu. Kolejny półmaraton zaliczony. To najważniejsze. 

      Tomku, stu półmaratonów Ci nie życzę, bo nie wiem czy sam byś sobie tego życzył i masz w ogóle takie plany, ale na pewno mogę życzyć Ci zdrowia, niekończącej się energii i wytrwałości w Twojej działalności i coraz to ciekawszych pomysłów do realizacji. Sto lat!

2026.08.14 Skórzec SKÓRZECKIE NOCNE BIEGANIE – 50 PÓŁMARATON TOMKA SKÓRY – 1:52:34


Oceń ten wpis

Ile gwiazdek przyznajesz?

Średnia ocena 5 / 5. Ilość głosów: 1

Brak głosów! Bądź pierwszym oceniającym.