Fajnie czasem pobiegać także na własnym podwórku, niekoniecznie półmaratony. Co roku okazją do tego są Biegi Górskie Bogdana Bali w lasach siedleckiej Gołoborzy. Nie wiem w czym tkwi tajemnica, ale te małe kameralne zawody też mają w sobie pewien szczególny urok. To też zawsze okazja, aby spotkać się w jednym miejscu z biegowymi przyjaciółmi i być może to właśnie to sprawia, że regularnie się tam pojawiam. Pierwszy etap tegorocznej edycji przypadł w przedostatni weekend listopada i niewiele brakowało, aby obył się w iście zimowej scenerii i białej śnieżnej odsłonie. Ostatecznie jednak pogoda się trochę zlitowała, śnieg się zdążył rozpuścić i mimo chłodu na trasie dominowały barwy jesieni.

Szczególnych oczekiwań co do wyniku nie miałem. Chciałem po prostu pobiec równym mocnym tempem jako ostatni mocny trening przed zbliżającym się ostatnim półmaratonem tego sezonu, tym razem Tunisie. Co prawda wiedziałem, że jesienno-zimowe warunki raczej w Afryce mnie nie zastaną, ale liczyłem, że trudna leśna trasa z wieloma stromymi podbiegami na pewno zaprocentuje. Do pokonania było tradycyjnie do wyboru 10 albo 5km na pętlach po trochę więcej 2,5 km. W sumie dodatkowo wyszło, aż czterysta metrów. Pierwsze dwa okrążenia pobiegłem mając w zasięgu wzroku kilka osób i starałem się za nimi trzymać. Okazało się jednak wszystkie biegły dystans 5km. Gdy wyprzedził mnie zawodnik, którego od początku miałem tuż za plecami zostałem już sam do samej mety. Choć moja motywacja nie mając nikogo przed sobą ani za sobą nie była już tak duża jak na początku, to jednak udało się dobiec do mety w miarę równym tempem. Ukończyłem ten etap na 7 miejscu i 4 w kategorii. Wynik 51:50.

Drugi etap przyszło mi pobiec tydzień po swoim ostatnim półmaratonie tego roku. Pogoda na szczęście bardziej wiosenna niż zimowa, nie było więc szoku po powrocie z afrykańskiej przygody. Ponieważ najbliższy półmaraton czekał mnie dopiero za trzy miesiące to cały tydzień trochę sobie pofolgowałem treningi i nie miałem też motywacji by jakoś strasznie się starać, ale mimo to postanowiłem pobiec dość mocno. Trasa tym razem była około 200 metrów krótsza, za to dużo trudniejsza, naszpikowana mniejszymi lub większymi podbiegami. Czułem już mały zjazd formy, dlatego biegło mi się mało komfortowo. Do mety dotarłem jednak prawie minutę szybciej niż tydzień temu i tylko częściowo można to tłumaczyć krótszą trasą. Wydaje mi się więc, że ten wynik bardziej wartościowy. Tak, czy inaczej drugi etap zakończyłem podobnie jak pierwszy – na 7 miejscu open i 4 w kategorii z czasem 50:56.

Trzeci etap odpuściłem. Zbiegł się on bowiem z parkrunem w Skórcu podczas którego świętowano 8 rocznice pierwszego spotkania i biorąc pod uwagę, że często się tam pojawiam i czerpię z tego sporą satysfakcję to uznałem, że w tym dniu powinienem tam być. Zwłaszcza, że formuła cyklu pozwala opuścić jeden, a nawet dwa etapy. Postanowiłem z tego prawa skorzystać. W Skórcu pięciokilometrową trudną leśną i polna trasę pokonałem w czasie 23:24, co dało mi 5 miejsce, ale tego dnia najważniejsze było i tak świętowanie.

Na czwarty etap trzeba było już poczekać do nowego roku i muszę przyznać, że aura nie zachęcała aby stawić się w ogóle na starcie. Śnieg, 17 stopni mrozu w nocy i niewiele mniej rano, gdy zaczynały się zawody sprawiały, że najchętniej posiedziałoby się w domu. Trasa tym razem także miała być bardzo wymagająca. Zmobilizowałem się jednak by pobiec. Ciężko biegło się jednak od samego początku, wysoki śnieg, strome zbiegi, podbiegi zakręty i kompletnie nie dostosowane do tego moje buty sprawiały, że momentami było naprawdę niebezpiecznie. Skupiłem się więc na tym by dotrzeć do mety bez żadnego upadku. Na pierwszych kilometrach biegłem jeszcze w kilkuosobowym towarzystwie. Od połowy dystansu trzeba było sobie radzić już samemu. Na ostatniej pętli widząc, że mam za plecami jakiegoś zawodnika za cel postawiłem sobie nie dać się wyprzedzić. Udało się go zrealizować. Ostatecznie dotarłem do mety z kilkunastosekundową przewagą… i bez upadku. Wynik 52:17, czyli najwolniej ze wszystkich etapów, mimo, że trasa znowu była delikatnie krótsza. Warunki były jednak tym razem naprawdę ciężkie i wydawało się, że ciężej już być nie mogło. Mogło…

Samo zmobilizowanie się do startu przy kilkunastometrowym mrozie było sporym wyzwaniem. Mróz chyba jeszcze większym niż tydzień wcześniej. Nie zachęcał też profil trasy, której to znaczna część to były strome podbiegi w dodatku w wysokim śniegu, który spadł w ostatnich dniach i zalegał w dużych ilościach. Miałem już zaliczone trzy etapy i ten ostatni mogłem sobie odpuścić. Ostatecznie jednak zdecydowałem się pobiec. W końcu to finał. Brałem jednak pod uwagę, że tym razem pokonam tylko 5km i zejdę z trasy po dwóch pętlach. Od samego początku biegło się naprawdę ciężko, mimo, że zacząłem ostrożnie. Buty po prostu tonęły w śniegu, w dodatku było ślisko. Kilka razy udało mi się uniknąć upadku w ostatniej chwili. Dużej determinacji we mnie nie było. Było raczej pewne, że jeśli tylko najwięksi rywale stawią się na starcie w komplecie (a stanęli) to w całym cyklu zajmę prawdopodobnie piąte miejsce w kategorii i raczej nic z tym nie byłem już w stanie zrobić. Było też w zasadzie jasne, że do klasyfikacji końcowej będę miał zaliczone wyniki z poprzednich trzech ukończonych przeze mnie etapów, bo tym razem ze względu na warunki na dobre czasy liczyć nie można. Mimo to starałem się biec dość ambitnie. Wyprzedziłem kilka osób. Trzecią pętlę, mimo że większość trasy do tej pory pokonałem w pojedynkę to tym razem przyszło mi biec w trzyosobowej grupie. Ostatecznie na metę wbiegłem z czasem 59:27. Siedem minut wolniej niż tydzień wcześniej. Mimo to do mety dotarłem na piątym miejscu i czwartym w kategorii. W ostatecznym rozrachunku dało mi to tak jak się spodziewałem czwarte miejsce. Jedynym zaskoczeniem był fakt, że rywale pobiegli też na tyle wolno, że do końcowego wyniku ostatecznie zaliczył mi się także wynik z piątego etapu. Nie ma to jednak większego znaczenia. Tak, czy inaczej kolejna edycja BGBB przechodzi do historii.

2026.01.17 Siedlce 10km: BIEGI GÓRSKIE BOGDANA BALI Etap V – Finał – 59:27 (415,62 pkt)
2026.01.10 Siedlce 10km: BIEGI GÓRSKIE BOGDANA BALI Etap IV – 52:17 (424,45 pkt)
2025.12.20 Siedlce 10km: BIEGI GÓRSKIE BOGDANA BALI (Etap III ) – DNS
2025.12.06 Siedlce 10km: BIEGI GÓRSKIE BOGDANA BALI Etap II – 50:56 (398,89 pkt)
2025.11.22 Siedlce 10km: BIEGI GÓRSKIE BOGDANA BALI Etap I – 51:50 (397,11 pkt)
Zdjęcia: Janusz Mazurek / Dariusz Sikorski / Paweł Pietruczanis (Zabłąkany Aparat) / Mariusz Drabio