Oczywista nieoczywistość

      Kolejny swój osiemdziesiąty piąty już półmaraton postanowiłem pobiec w podwarszawskim Piasecznie. Planując swój sezon pod koniec ubiegłego roku nie zakładałem, że w moim kalendarzu znajdzie się ten bieg. Nie mogłem, gdyż na biegowej mapie ten półmaraton jeszcze nie istniał. Pojawił się dopiero w tym roku. Gdy jednak udostępniona została informacja, że takie zawody się odbędą postanowiłem się zapisać. Nie była to oczywista decyzja. Poza półmaratonami w Platerowie, czy Zbuczynie, które są blisko mojego domu i jest to zawsze wspaniała okazja by spotkać wielu znajomych staram się raczej wybierać większe imprezy w dużych miastach organizowane z rozmachem. Tym razem jednak, podobnie jak w przypadku mojego ostatniego startu w Swarzędzu postanowiłem to zmienić. Co zadecydowało? Mimo wszystko bliskość Siedlec i dobry dojazd, a także generalnie wolny termin w kalendarzu. Nocna formuła ograniczała także ryzyko związane z upałem. Liczyłem, że mimo końcówki czerwca wieczorem już bardzo gorąco nie będzie. Tymczasem pogoda zaskoczyła i po chłodnym okresie dosłownie w dniu biegu przyszło spore ocieplenie, a znacznie wyższe temperatury dawało się odczuć nawet wieczorem. No trudno, jakoś sobie trzeba będzie z tym poradzić…

      Od mojego ostatniego biegu minęło już trzy tygodnie. Po najważniejszych wiosennach startach tego roku nie trenuję już tak intensywnie i czuje, że forma już nie jest tak wysoka jak jeszcze dwa, trzy miesiące temu. W dodatku ten upał… Specjalnych oczekiwań zatem nie miałem, ale mimo wszystko wydawało się, że 1:50 powinno udać się złamać. Do Piaseczna pojechałem prosto z domu w sobotnie popołudnie. Po niespełna trzech godzinach byłem na miejscu, odebrałem pakiet w Biurze Zawodów zlokalizowanym w gmachu tutejszego Muzeum i mogłem oczekiwać na start. Oczekiwania umilały rozmowy z licznie napotykanymi biegowymi znajomymi. Zarówno tymi starymi, a także nowopoznanymi.

      Początek biegu zaplanowano na 21:00. Nie czuję się najlepiej. Mam wrażenie że od samego początku brakuje mi sił. Mimo tego zaczynam dość mocno. Wystaczyły jednak trzy kilometry by przekonać się, że dziś na wiele to mnie stać nie będzie. No cóż. Trudno. Nic na to nie poradzę. Postanowiłem delikatnie zwolnić. Już na początku biegaczy czeka pętla po bieżni kamealnego, ale bardzo ładnego tutejszego stadionu przy akompaniamencie orkiestry dętej. Wrócimy tu biegnąc w odwrotnym kierunku tuż przed metą. Niedługo potem dobiegamy do jakiegoś pięknie oświetlonego jeziorka. Po kilku kilometrach wybiegamy z Piaseczna i czeka nas dłuższy odcinek przez sąsiednie miejscowości i położone między nimi tutejsze lasy. Biegaczy na całej trasie zywiołowo dopinguje wiele grup kibiców. Ciągle jest bardzo ciepło. Zmieni się to dopiero mniej więcej w połowie dystansu, gdy zrobi się już ciemno. Trasa także jest dość nieprzyjemna. Mimo, że nie ma jakichś spektakularnych podbiegów to jest sporo różnych mniejszych wzniesień. Mniej więcej od piętnastego kilometra zaczyna dokuczać mi kolka. Od tego momentu moje tempo zaczyna spadać. Biegnie mi się naprawdę coraz trudniej. Dwa kilometry od mety zdaje sobie sprawę, że cały wypracowany od początku zapas już straciłem i prawdopodobnie na mecie będę na granicy 1:50. Próbuję zrobić wszystko, aby być poniżej. Dokuczliwa kolka skutecznie mi to jednak uniemożliwia. Ostatecznie trochę pogodzony, a trochę bezsilny do mety dobiegam z czasem 1:50:37. Jeszcze chwilę podelektuję się samą impreza, a potem droga na pociąg i podwrót do domu. Noc czeka mnie na dworcu w Warszawie. Będzie czas by sobie przeżyć wszystko jeszcze raz w swojej głowie. Jak na pierwszą edycję to była fajna impreza. Chyba przekonałem się do tych mniej oczywistych mniejszych biegów i je polubiłem. Na plus zdecydowanie atmosfera, pofalowana trasa choć bardzo malownicza dała się trochę odczuć, zwłaszcza w połączeniu z wysoką temperaturą, ale generalnie było ok. Nie ma co zresztą narzekać. Za tydzień w Zbuczynie może być jeszcze trudniej.

2026.06.20 Piaseczno Półmaraton: 1 NOCNY PÓŁMARATON PIASECZYŃSKI – 1:50:37


Oceń ten wpis

Ile gwiazdek przyznajesz?

Średnia ocena 5 / 5. Ilość głosów: 1

Brak głosów! Bądź pierwszym oceniającym.