Potwierdzenie

      Na kolejny swój półmaraton przyszło mi poczekać jedynie tydzień. Tym razem był to WIZZAIR WARSAW NIGHT HALFMARATHON PRASKI. To był już mój piąty start na tych zawodach i czwarty raz z rzędu. Startowałem tu w 2013 roku, czyli pierwszej edycji, która jescze miała charakter biegu dzinenego, a także w latach 2022, 2023 i 2024 już w nocnej scenerii i mozna powiedzieć, że ten bieg już na stałe wpisał się w mój kalendarz. Lubię tę imprezę głównie ze względu na bliskość, przyjazną płaską trasę i możliwość spotkania w jednym miejscu wielu biegowych przyjaciół poznanych na różnych etapach mojej biegowej przygody. Na to liczyłem i tym razem.

      Trzeba przyznać, że w tym roku pogoda szczęśliwe dopisała. Początek września to czas, gdy biegaczom często towarzyszy jeszcze upał. Tym razem było inaczej. Temperatura do biegu bardzo dobra, choć przeszkadzać mogła trochę wysoka wilgotność powietrza. Przed biegiem tak jak się spodziewałem udało się spotkać wielu znajomych. Czas mijał na wspomnieniach i miłych rozmowach. W końcu trzeba było jednak zająć miejsce w swojej strefie startowej.

      Szczególnych oczekiwań co do wyniku w zasadzie nie miałem. Tak jak często ostatnio plan minimum zakładał czas 1:50:00, maksimum poprawę rezultatu sprzed tygodnia ze Sztokholmu (1:44:27), który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył i zastanawiałem się czy ta forma rzeczywiście jest, czy też był to jedynie przypadek i tak zwany „dzień konia”. Zegarek ustawiłem na 1:45. Początkowo zaraz po starcie utknąłem trochę w wielotysięcznym tłumie, ale po kilkuset metrach udało się ustabilizować tempo na 4:50-4:55 i tak pokonywałem kilometr po kilometrze. Biegło mi się chyba trochę ciężej niż w Szwecji, ale było delikatnie szybciej. Po dziesiątym kilometrze miałem czas kilkanaście sekund powyżej czterdziestu ośmiu minut. To 45 sekund lepiej, niż w Sztokholmie. Przez kolejne kilometry udawało mi się utrzymywać swoje tempo. Ułatwiała to bardzo płaska trasa. Na całym dystansie był w zasadzie jeden bardziej wymagający podbieg, ale był na tyle krótki, że udało się go pokonać bez strat.

      Zaczynało się robić coraz ciężej. Mimo to każde kolejne tysiąc metrów zwiększało zapas do ustawionej na starcie w zegarku bariery 1:45. Pomagało niewątpliwie to, że zrobiło się już bardziej rześko, a rozgrzane ciała chłodził delikatny wiatr. Szesnasty czy siedemnasty kilometr to czas, gdy zwykle zmęczenie zaczyna odzywać się już na dobre. Na Półmaratonie Praskim ten odcinek biegnie się stosunkowo dobrze. To bardzo długa prosta zakończona nawrotką. Przemierzając ten fragment zawsze lubię wypatrywać z naprzeciwka znajome twarze, pozdrawiać. Pozwala to na chwilę zapomnieć o bólu i zmęczeniu. Atmosfera na trasie też była bardzo gorąca.  Starałem się często przybijać „piątki” zwłaszcza z najmłodszymi. Na dwa kilometry przed metą wiedziałem już w zasadzie, że cel uda się zrealizować. Nie miałem jedynie świadomości jaki ostatecznie osiągnę wynik. Byłem już  zbyt zmęczony, aby dokładnie to kalkulować. Postanowiłem o tym nie myśleć i po prostu nadal robić swoje. Zrobiło się nawet szybciej, niż wcześniej. Ostatnie kilkaset metrów jeszcze przyspieszyłem, bo zerknałem kątem oka na zegarek i dostrzegłem, że będzie blisko granicy 1:42. Ostatecznie na metę wpadłem z czasem 1:41:56. Nawet nie czułem się bardzo źle. Było na tyle dobrze, że w zasadzie siłą rozpędu dobiegłem do depozytów odebrać swoje rzeczy i udało mi się biegiem zdążyć  na wcześniejszy, niż planowałem pociąg do Siedlec. Przebrałem się już wewnątrz w toalecie. Jeszcze tylko półtorej godziny jazdy i w domu.

      Wróciłem bardzo zadowolony. Udało się potwierdzić, że treningi w sierpniu nie poszły na marne.  To mój ósmy najszybszy półmaraton w życiu, co niewątpliwie bardzo mnie ucieszyło, zwłaszcza, że mimo wszystko było to bardzo niespodziewane, ale myślami już też jestem trochę przy kolejnych. Jak nic się nie wydarzy nieprzewidzianego to w tym roku czeka mnie jeszcze sześć, choć pewnie już trochę spokojniej i bez szczególnych oczekiwań jeśli chodzi o wyniki. Kolejny już za dwa tygodnie Platerów…

2025.09.06 Warszawa Półmaraton: WIZZAIR WARSAW PRASKI NIGHT HALFMARATHON – 1:41:56


Oceń ten wpis

Ile gwiazdek przyznajesz?

Średnia ocena 0 / 5. Ilość głosów: 0

Brak głosów! Bądź pierwszym oceniającym.